Randka z samą sobą – slowpresso

img_20161120_171242

Jesteś mamą i masz mnóstwo zadań do wykonania. Niezależnie od tego, czy łączysz pracę zawodową z macierzyństwem, czy jesteś mamą na pełen etat – zapewne robisz mnóstwo rzeczy po to, żeby wszystko działało, a wszyscy wokół Ciebie byli zadowoleni. Jest mnóstwo spraw, które wymagają  Twojego działania, pewnie kilka osób, które liczą na Twoje wsparcie i cała lista zadań, które powinny być załatwione właśnie przez Ciebie. A przynajmniej takie masz przekonanie – że to priorytety, które muszą być ogarnięte.

Dzisiaj chciałam Cię zapytać – czy sama dla siebie jesteś priorytetem?

Ile czasu w harmonogramie, który sama dla siebie stworzyłaś, zajmują aktywności, które mają na celu zaspokojenie tylko Twoich potrzeb? Takie, w których Twoja satysfakcja czy zadowolenie nie są wartością dodaną do zaspokojonych potrzeb Twoich bliskich?

Czy uważasz, że rzeczy, które lubisz robić są ważne?

Czas, który poświęcasz samej sobie, wraca w energii, którą możesz włożyć w działanie na rzecz innych. Pomyślenie o tym w ten sposób pozwala ominąć pułapkę związaną z myśleniem o sobie w kategoriach egoizmu. Kiedy wiemy, że jesteśmy odpowiedzialne nie tylko za swoje dobre samopoczucie, ale też za dobrostan naszych dzieci, z trudem przychodzi uznanie, że egoizm czy też po prostu myślenie o sobie jest zdrowe i potrzebne. Ale wiem po sobie, że naprawdę jestem lepszą mamą, kiedy jestem wypoczęta i „wybawiona”, tzn. mogę przez jakiś czas zająć się swoimi sprawami, porobić coś, co jest dla mnie ważne, relaksujące, ciekawe. Nie chcę, żeby moje dzieci i moje relacje cierpiały na tym, że nie zadbałam o zaspokojenie swoich potrzeb – bo to jest tylko moja odpowiedzialność i nikt tego za mnie nie zrobi.

Stąd pomysł na cykl – Randka z samą sobą. Wiemy jak jest – w ogromie zajęć ciężko wygospodarować chwilę na zajęcie się samą sobą. Jeśli nie zarezerwujemy konkretnego czasu w ciągu tygodnia na pobycie ze swoimi myślami, z dużym prawdopodobieństwem nie uda się tego zrobić. Dlatego warto zrobić z tego po pierwsze rutynę, a po drugie rytuał. Stąd pomysł na cykl. Każda z nas ma różne pomysły na to, aby się zrelaksować, pobyć sama ze sobą w warunkach i otoczeniu, które sprawiają jej przyjemność; każda ma też różne możliwości na zorganizowanie tego czasu. Mam jednak nadzieję, że taki cykl może być inspiracją, a przy tym zapisem moich własnych sposobów na to, by złapać chwilę na „ogarnięcie samej siebie”.

img_20161122_094415

Pierwszym pomysłem, który udało mi się zrealizować dzięki slowpresso, to chwila z kawą. Ale nie taka jak zwykle, w pośpiechu zlewana z kawiarki do kubka termicznego albo zalewana zimnym mlekiem prosto z kartonu. Taka, która zamieniona jest w rytuał, bo to przecież ma być kluczem i istotą randki z samą sobą. A slowpresso daje taką właśnie możliwość. To wymyślone przez ojca i córkę urządzenie do niskociśnieniowego parzenia kawy. Smak jest porównywalny do tego uzyskiwanego w kawiarce, ale sam proces parzenia był dla mnie takim właśnie doświadczeniem, którego oczekuję od czasu, w którym chcę się skupić na precyzyjnych, powolnych ruchach, czekać na to, aż kawa spłynie powoli do niewielkiego naczynka, dać sobie chwilę na przygotowanie kawy w pięknym, ręcznie wykonanym naczyniu. Specjalne mielenie ziaren trochę grubiej niż zwykle, przesypywanie do sitka, przelewanie ceramicznych elementów gorącą wodą, ogrzewanie filiżanki- zdecydowanie jest to proces, na który warto poświęcić chwilę, rozkoszować się nim, pozwolić sobie na zalewanie kawy cienkim strumieniem i czekanie na gotowy napar. Świetny pomysł na to, aby wygospodarować dla siebie dłuższy moment. Uwielbiam takie rytuały i piękne przedmioty, które są stworzone do ich realizacji. Tej kawy nie da się przygotować szybko i to jest dla mnie największa zaleta slowpresso. Pomaga poczuć, że ta chwila ze sobą jest ważna i wyjątkowa. Wszystkie reklamy zwykłych kaw rozpuszczalnych mogą się schować 🙂 To jest w sumie fajne, że jeśli nie skupisz się na byciu tu i teraz i przygotowywaniu dla siebie czegoś dobrego, to to się nie uda – kiedy próbowałam zrobić sobie slowpresso na szybko, przeważnie o nim zapominałam, zaczynałam zajmować się czymś innym, rozpraszałam. Dopiero podejście do tego z uważnością i czymś w rodzaju troski o każdy szczegół zapewniało to wrażenie, że odpoczywam od świata.

Dużo lepszy odpoczynek i sposób na oddech niż scrollowanie facebooka i siorbanie zimnej rozpuszczalki z obtłuczonego kubka. Zadajmy kłam wizerunkowi stereotypowej matki, która wciąż narzeka, jak to dzieci nie pozwalają jej na wypicie ciepłej kawy!

Reklamy

One comment

  1. AOst · Listopad 22

    Ja też rano mieli kawę…

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s