Zmiany, zmiany, zmiany…

Hula ostatnio w mediach społecznościowych taki hashtag #myfirst7jobs. Moje pierwsze siedem prac. Tak sobie pomyślałam, że fajnie, jeśli komuś się to układa w spójną całość. Kiedy każdy krok jest niejako zapowiedzią następnego, a każdy kolejny logicznie wynika z poprzedniego. Ja w swych zawodowych działaniach byłam w wielu miejscach i wbrew amerykańskiemu snowi nie mogę powiedzieć, że w każdym się czegoś nauczyłam. Jak to u mnie wygląda teraz?

Ostatnio coraz mniej jestem przedsiębiorcą (nawet zawiesiłam działalność na sezon ogórkowy) i w swojej głowie ostatecznie pożegnałam się z tłumaczeniami na rzecz konsekwentnego dążenia do realizacji psychoterapeutycznych marzeń i celów. Znalazłam gabinet, od września ruszam z własną przestrzenią terapeutyczną. Jednak trudno mi wytrzymać w swego rodzaju bezruchu zawodowym – od zawsze definiowałam się przez to, co robię, a nie jaka jestem. Wciąż rzucałam się w wir aktywności, nie będąc w stanie pozostać na chwilę w pustej przestrzeni niewypełnionej jakimkolwiek działaniem. Nie umiałam stworzyć sobie pustej szuflady na coś, co dopiero ma przyjść, przemyśleć przyszłych kroków. Dopiero niedawno to zrozumiałam i staram się to korygować. Jednak dawne przekonania dają o sobie znać – ostatnio spędziłam pół dnia na wyszukiwaniu korporacyjnych ofert pracy, bo może jednak etat, może stała pensja, może pewność i łatwość…

Więc wymyśliłam, że napiszę tutaj o zmianach i działaniach mych tych na już zaraz i tych planowanych – odetnę sobie tym samym drogę ucieczki 🙂

Niestety nie istnieje już moja ukochana Zabawianka, gdzie prowadziłam warsztaty i konsultacje psychologiczne dla mam.

Za to zapraszam Was od września na warszawski Muranów, do gabinetu przy ul. Nowolipki 23/13. To tam będę prowadzić psychoterapię i konsultacje w każdą środę od 15 do 22.

Powoli zaczynam również badać możliwość startu grupy terapeutycznej w nurcie psychoanalitycznym – dawajcie znać, jeśli jesteście zainteresowani/e!

Zapewne od września ruszą również warsztaty dla mam w tej samej lokalizacji – bardzo chciałabym od Was usłyszeć, czego od nich oczekujecie, o czym chętnie porozmawiacie, co z obszaru work-life balance jest dla Was najistotniejsze do obgadania i przećwiczenia.

Jeśli chodzi o bloga – zmiany zobaczycie w zakładce „co oferuję?”, a posty dorobią się tagów, bo nie ma to jak dobra chmura tagów do organizacji treści.

Smacznego!

Jak wybrać terapeutę? 3 proste pytania

W Polsce nie obowiązuje ustawa o zawodzie psychoterapeuty, czyli praktyka psychoterapeutyczna nie jest prawnie uregulowana. W zasadzie oznacza to, że każdy może założyć gabinet i oferować usługi psychoterapeutyczne (a czasem jest to nawet prostsze niż bycie taksówkarzem – http://warszawskitaksowkarz.pl/lokowoz-czyli-terapia-w-aucie/).

Margines błędu zawsze jest, ale podstawa to, jak zawsze, komunikacja. To nie jest mięsny, w którym pani nie chce ukroić ładniejszej szynki – psychoterapia to zwykle duża inwestycja w siebie, a przy tym usługa jak każda inna rządząca się prawami wolnego rynku, więc każdy ma prawo o wyboru usługodawcy i do dostępu do informacji na jego temat.

Moim zdaniem naprawdę warto zapytać o następujące kwestie:

  • gdzie i jakie skończył studia? (tu zdania są podzielone – ja optuję za psychologami, ale nie jest to warunek konieczny do wykonywania zawodu psychoterapeuty czy odbywania szkolenia psychoterapeutycznego)
  • w jakim nurcie pracuje i w jakiej szkole psychoterapii się kształci? (tutaj lista ośrodków szkoleniowych rekomendowanych przez Polskie Towarzystwo Psychoterapeutyczne – http://www.ptp.org.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=54 )
  • czy pracuje pod superwizją? (czyli czy omawia swoją pracę z kimś, kto jest w stanie udzielić mu informacji zwrotnej i w razie czego skorygować jego sposób prowadzenia Twojego procesu terapeutycznego – robią to nawet najlepsi i najbardziej doświadczeni)

To postawa, dalej można już iść za głosem serca 🙂

Dlaczego urlop macierzyński to dobry czas na psychoterapię?

IMG_20160503_072857Są trzy powody:

  • bo zrobi Ci to dobrze
  • bo zrobi to dobrze Twojemu dziecku
  • bo zrobi to dobrze Twoim relacjom z otoczeniem

Na psychoterapii dowiesz się, z czego wynikają Twoje reakcje, rozbroisz lęki, zerkniesz w przeszłość i przyjrzysz się najwcześniejszym relacjom, zauważysz schematy postępowania… Nie obiecuję Ci cudów, ale skoro jesteś w stanie spędzić 3 godziny na bazarze wybierając świadomie najbardziej eko marchewkę dla Twojego bobasa, to może warto spędzić 50 min w tygodniu na świadomym przyglądaniu się sobie? Odważę się stwierdzić, że to może poprawić dzieciństwo Twojego potomka 100 razy bardziej niż brokuły z komosą ryżową i osiem mat sensorycznych.

Ten moment, w którym sama stajesz się matką i zaczyna Cię to definiować bardziej niż bycie córką. Zaczynasz obserwować to, co dała Ci Twoja własna rodzicielka, przyglądać się temu mniej lub bardziej świadomie i wybierać, co z tego chcesz przekazać swojemu dziecku, a co zupełnie nie. Pojawia się kwestia troski i miłości, które dostałaś lub nie, pewnych zachowań i schematów, które wyniosłaś z domu – warto się temu świadomie poprzyglądać, pozastanawiać, z czego wynikają takie a nie inne przekonania na temat macierzyństwa, dawania rady, partnerstwa w związku, poświęcania się itp. Cały ten bagaż determinuje to, jaką Ty będziesz matką. Warto zdecydować się na zanurkowanie w ten pogmatwany świat, żeby odsupłać związki między Tobą-córką a Tobą-matką. Podziękować swoim rodzicom za to, co Cię wzmocniło, wybaczyć to, co osłabiło.

Wielka fala macierzyństwa porywa i czasem zalewa po szyję – psychoterapia to narzędzie, dzięki któremu można nauczyć się łapać oddech i  czerpać przyjemność z żeglowania, surfowania czy co tam kto lubi na tej fali robić.

Na urlopie macierzyńskim masz czas, żeby zwolnić, być bardziej do środka niż na zewnątrz – więcej chwil spędzasz w domu, z reguły nie masz aż tylu zobowiązań zawodowych. Wykorzystaj to nie tylko na bycie perfekcyjną panią domu! Kiedy jesteś z młodymi, punkt ciężkości często przesuwa się na relacje, a zarządzanie tym całym bałaganem emocjonalnym to głównie Twoje zadanie – daj sobie pomóc!

Cotygodniowa sesja terapeutyczna to może być też Twój czas tylko dla siebie – 50 min podczas których jesteś sama ze sobą – przyznaj, ze to rarytas.

Psychoterapia nie jest dla osób chorych psychicznie albo doświadczających zaburzeń osobowości – a przynajmniej nie tylko dla nich. Może nie jest też dla każdego, ale nikt nie powinien się jej bać.

Mamo, masz prawo czuć się gorzej w totalnie nowej dla siebie sytuacji i masz prawo szukać sposobów na polepszenie swojego samopoczucia. Świadoma mama to szczęśliwe dziecko!