Krótka myśl o czasie dla siebie

 

164H

Kiedy już podzielę swój tydzień i miesiąc stosując skomplikowane metody zarządzania sobą w czasie, wezmę udział w trzech webinarach o prowadzeniu własnej firmy, posłucham trzech mówców motywacyjnych, zaplanuję działania na rok naprzód, wybiorę liceum dla mojej dwulatki i studia dla zerówkowiczki, usiądę wreszcie i stwierdzę, że najtrudniej mi zająć się sobą. Dać sobie pół godziny bez działania, za to z myśleniem. Podejść do siebie samej z wyrozumiałością i troską. Nie zastanawiać się, że skoro siedzę i nie mam nic do zrobienia, to znaczy, że mam jeszcze czas na kolejne aktywności i czemu nie wezmę się wreszcie za mycie podłóg?!

A znam siebie przecież już na tyle,że wiem, jak trudno mi zajmować się dziećmi, pracować czy robić cokolwiek, co wymaga mojego zaangażowania, jeśli nie zajęłam się najpierw sobą. Jeśli nie przechodziłam połowy soboty w piżamie, nie przeczytałam od miesiąca żadnej książki, nie poszłam sama ze sobą na kawę.

Efektywniej i z większym zaangażowaniem działam, jeśli stosuję płodozmian – po okresie intensywnego tłumaczenia włącznie z zarywaniem nocy siedzę tydzień w domu i nawet nie chodzę do biura, bo sprzątanie szafy wydaje mi się najpilniejszą rzeczą na świecie. Kolokwialnie rzecz ujmując – staram się nie zajeżdżać. Bo co z tego, że w związku z panującym kultem efektywności każda sekunda powinna mnie prowadzić do jakiegoś celu a w każdej chwili powinnam realizować swój wielki plan na życie? Każda chwila, którą poświęcam na spojrzenie na siebie, na to, dokąd idę, na zregenerowanie swoich nadwątlonych czytaniem publikacji dla osobników poniżej trzeciego roku życia sił, zwraca się w późniejszym entuzjazmie, spokoju i górach zasobów, z których mogę czerpać w trudnych chwilach.

Chodzę sama do kina dla bezpieczeństwa swojego i bliskich – na cichej, czarnej, kinowej sali mogę się nawet hiperwentylować, żeby potem wrócić do domu i niczym wzorowa matka z kolorowego instagrama patrzeć na spokojne buźki moich śpiących dzieci. Jeśli nie pójdę raz na jakiś czas na wino z koleżanką, zaczynam zamieniać się w złośliwą magierę, która obwinia wszystkich za wszystko, bo niewyrzucone żale i pretensje kipią mi w głowie i kiszą mózg.

W imię bezpieczeństwa i higieny pracy – nie róbmy tego same sobie!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s